SAMOKHIN BAND

logo2Dzisiaj zapraszam Was do Łodzi. Tam właśnie powstał wyjątkowy zespół – Samokhin Band. Jego liderem jest Rosjanin mieszkający na stałe w Polsce – Pavel Samokhin. O zespole dowiedziałem się w zeszłym roku, zobaczyłem ich na Festiwalu Piosenki Rosyjskiej w Zielolnej Górze. Niestety, ku mojemu zdziwieniu, zespół nie dostał żadnej nagrody, a – moim zdaniem, byli bezkonkurencyjnie najlepsi.

Pavel to wyjątkowo charyzmatyczny wokalista, który ma niesamowity głos – takiego u nas jeszcze nie było! Zespół na szczęście bardzo często koncertuje, a 8 kwietnia wchodzą do studia, by nagrać swoją drugą płytę! 1 zaś kwietnia, czyli już jutro, odbędzie się premiera utworu „Cyrk”, promującego nowy krążek pt. „Habibi”. Już teraz możecie go usłyszeć na YouTube i tutaj! :)

Serdecznie zapraszam do przeczytania artykułu, który pojawił się w miesięczniku ЕВРОПА.RU, pt. „Kochajcie nas takimi jakimi jesteśmy”!

logo2

ЕВРОПА.RU №47/2008

Łódź nazywa się miastem czterech kultur. To, że właśnie tam powstał zespół „Samokhin Band”, kolejny raz udowadnia prawdziwość tego stwierdzenia. Na 9 osobowy zespół przypada 5 różnych narodowości! I wszyscy są prawdziwymi muzykami i prawdziwymi przyjaciółmi. To, że są ważnym wydarzeniem na polskiej scenie muzycznej, zauważył nawet sam Kuba Wojewódzki, zapraszając ich nie tak dawno do swojego programu. Z Pawłem Samokhinem, liderem zespołu, spotkała się Irina Kornilcewa.

sb_sesja01

Kochajcie nas takimi, jakimi jesteśmy”


Paweł, tak się złożyło, że pochodzimy z tych samych regionów, i przyjechaliśmy do Polski praktycznie w tym samym czasie. Zadomowiłeś się? Dawno byłeś w domu?

Do domu jeżdżę regularnie. Ale ostatnio z pewnymi problemami, ponieważ nazwiska dzieci i mojej żony w ich polskich paszportach – napisane są w innej niż w moim rosyjskim paszporcie transkrypcji. Dlatego też chcę wyrobić dzieciom drugie obywatelstwo – rosyjskie. A mieszkać mogę i tutaj i tam. Moja żona jest jednak Polką, dlatego też póki co mieszkamy w Łodzi, gdzie bardzo mi się podoba.

Z dziećmi rozmawiacie po rosyjsku?

Ja – tak, ale one są jeszcze małe, dlatego też częściej jest z nimi żona, chociaż bajki czytamy im po rosyjsku.

Jak przyjmują Cię mieszkańcy miasta, przecież nie co dzień przyjeżdża taki znakomity, „zasłużony” muzyk, będący w dodatku jazzowym trębaczem?

_mg_9474Szczerze? Doświadczyłem wielu rzeczy. Zawiści, zniewagi, a nawet podłości. Ale nie jest to problem tylko Łodzi, gdyż tak jest zapewne w całym „show biznesie”. Zacząłem tu grać jak tylko przyjechałem. Pewien Ormianin prowadził tu klub jazzowy gdzie grałem na „jam session”. W 2003 roku spotkaliśmy się z Armenem Karapetjanem i założyliśmy swój zespół, który nazwaliśmy „Gagarin”.

A dziś w nazwie zespołu jest Twoje nazwisko. Czy to nie przeszkadza jego członkom?

Może i tak, ale to była konieczność. W moim byłym zespole, po tym, jak nasza solistka zaczęła spotykać się ze sponsorem, zrozumiałem, że mogą się mnie po prostu pozbyć, poczułem się zagrożony. I zdecydowałem, że stworzony od zera mój nowy zespół będzie nosić moje nazwisko.

I to rozwiązało problem?

Jest o wiele łatwiej. Teraz, kiedy słyszę od muzyków, że jesteśmy „ruską chałturą” – jedynie się uśmiecham. Zwykła konkurencja.

A z natury jesteś wojownikiem?

Na przykład dzisiaj, po wyczerpującym koncercie, nie jestem ani wojownikiem ani muzykiem. Jutro, kiedy odpocznę – znów będę wojownikiem. A kiedy siądę w domu z gitarą lub przy fortepianie – znów będę muzykiem.

Wydaliście płytę, często występujecie, sprzyja Wam krytyka, nazywają Ciebie jednym z lepszych trębaczy w Polsce – jest z czego się cieszyć. Gracie czasami koncerty charytatywne?

Oczywiście! Przede wszystkim w domach dziecka lub domach dla inwalidów. Mamy dobre stosunki z władzami miejskimi, graliśmy nawet na ich balkonie z wyjściem na ulicę Piotrowską. W naszym mieście jest taka tradycja – codziennie o 12 na balkon naszego ratusza wychodzi trębacz i gra.

Na przykład „support” przed koncertem zespołu „Leningrad” zagraliśmy za darmo. Od dawna marzyłem, żeby wystąpić z nimi na jednej scenie.

sb604

Mówi się o Tobie, że jesteś „wulkanem energii”, u Armena z „feelingiem” też wszystko w porządku – wschodnia krew. Czy pozostali członkowie wytrzymują takie tempo podczas koncertów?

Gdybyście widzieli ich po koncercie! Są wyciśnięci jak cytryny. W autobusie jedziemy cicho, przecicho, czasem nie ma nawet sił, żeby napić się wódki… Chłopaki – są dzielni, trzymają się nas, grają z największym oddaniem. Graliśmy przed koncertem Joe Cockera, nawet on dziwił się jakie mamy podejście do występu. Staramy się wzbudzić energię, nawet tą agresywną. Kochajcie nas takimi jakimi jesteśmy. Jeżeli się nie podoba – można wyjść.

Macie sponsorów?

Oficjalnie – nie, ale mamy znajomych biznesmenów, którzy nam pomagają. Na przykład dali nam pieniądze na wydanie płyty, a my to odpracowaliśmy naszymi koncertami. Uczciwie.

A czy są wśród nich nasi byli rodacy?

Nie.

W jakich miejscach lubisz występować najbardziej?

Nie zdziw się, ale często występujemy w żydowskiej restauracji, u nas, w Łodzi, i bardzo mi się podoba tamtejsza atmosfera. Gram tam wszystko co chcę: mogę zagrać Hava Nagila, pieśni odeskie, a nawet „Murkę”.

A oprócz Armena i Twoich dzieci, jest z kim porozmawiać po rosyjsku?

Oczywiście, mamy w Łodzi świetną rosyjskojęzyczną diasporę. Często się spotykamy, a „naczelnikiem” jest u nas Andrej Kolotaj, właściciel agencji turystycznej, gdzie często pijemy herbatę lub coś mocniejszego… Spotyka się nas około 15 osób. Pomagamy sobie nawzajem.

_mg_9455-copy

Kiedy występujecie w klubach lub restauracjach, o jakie utwory najczęściej proszą?

Coś z „Leningradu” i „Soldata” zespołu „Piatnica”. To najczęstsze prośby.

I ostatnie pytanie: jakie masz spostrzeżenia na temat swoich idoli, zespołu „Leningrad”?

Odpowiem jako muzyk: może ktoś rzeczywiście wychodzi na scenę pod wpływem alkoholu, ale pijani ludzie tak grać nie potrafią. Oni są super profesjonalistami. Po ich koncercie postanowiłem wprowadzić do swojego zespołu jeszcze trąbkę. Zrozumiałem, ile ona może dać na koncercie, pomimo tego, że na początku śmialiśmy się kiedy zobaczyliśmy tą „leningradzką” – ona była jak zużyta broń, cała pogięta, ale właśnie ta trąbka utrzymywała emocje podczas koncertu na odpowiednim poziomie.

Z Pavlem Samokhinem rozmawiała Irina Kornilcewa.

logo2

www.gazetarosyjska.pl


OFICJALNA STRONA ZESPOŁU: http://www.samokhinband.pl/


Reklamy

5 komentarzy

  1. […] Więcej o Samokhin Band […]

  2. Witam!Bardzo ogromne podziękowanie za tą stronę!Kocham muzykę rosyjską a zwłaszcza Filippa Kirkorova (ulubiony :*),Ani Lorak,Valerego Meladze,Via gry,Very Brezhnevoj i innych.Pozdrawiam serdecznie!!!!

  3. Nie wiedziałam że jest blog o rosyjskiej muzyce, to pozytywne zaskoczenie, sama z koleżankami właśnie rozkręcam blog o fińskiej muzyce. Powinno być więcej takich blogów nastawionych na muzyke z konkretnych krajów. Trzymam kciuki i pozdrawiam :) ps. nie wiedziałam że Ani Lorak jest z Rosji , jak widać warto było tu wpaść :D

  4. Interesująco śpiewają z tego co kojarzę to ich słyszałam tak po tej drugiej piosence poznaję.

    Akurat będą nagrywa ć dzień przed moimi urodzinami :))
    Mimo wszystko jestem wierna kochanemu Dimie lecz wciąż otwarta na nowe brzmienia.

    Pozdrawiam :)))

  5. Ciekawy zespół… Chętnie bym się wybrała na koncert:D


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • PARTNERZY:

  • Gazeta rosyjska
  • Marzec 2009
    Pon W Śr C Pt S N
    « Lu   Maj »
     1
    2345678
    9101112131415
    16171819202122
    23242526272829
    3031