KONCERT LUBE – SZTUKA, CZY CHAŁTURA?

W piątek 26 lutego 2010 w Warszawie odbył się trzeci w historii zespołu Lube koncert w Polsce. Na wydarzenie przybyli fani zespołu z całej Polski, na korytarzach można było słyszeć rozmowy nie tylko w naszym ojczystym języku. Sala Kongresowa była wypełniona, a na widowni panowała „swojska” atmosfera. Ludzie zagrzewali zespół Nikołaja Rastorgujewa brawami do rozpoczęcia koncertu, gdy tylko wybiła godzina 20:00.


Podczas kilku rozmów po koncercie, dało się słyszeć dużo pozytywnych opinii pod adresem twórczości Lube. Pojawiły się jednak także negatywne – przede wszystkim z ust osób, dla których piątkowy koncert nie był pierwszym na którym byli. Stąd zarzuty, że Lube przyjechało zagrać chałturę. Dlaczego?

Lube przez prawie 1/5 Rosjan uznawany jest za najlepszą grupę pop w Rosji. Dotychczas nagrali 17 albumów, występują z wieloma koncertami na całym świecie. Na zeszłotygodniowy koncert przyjechali do Polski z Vancouver, a już na drugi dzień byli z powrotem w Rosji.

Nie mogę powiedzieć, że odkąd znam Lube, to jestem ich fanem. Znałem ich utwory, ale nigdy nie przepadałem za ich twórczością – w przeciwieństwie do wielu moich znajomych. To się zmieniło w momencie, kiedy zobaczyłem ich na piątkowym koncercie.

Byłem przede wszystkim zaskoczony, że widzowie w Warszawie dobrze znali wszystkie utwory, bo rozpoznawali je już po pierwszych dźwiękach. Niestety potwierdziły się uwagi znajomych, którzy byli na pierwszym koncercie Lube dwa lata temu, że Sala Kongresowa nie jest dobrym miejscem na tego typu koncert.

Lube to z pewnością jeden z flagowych muzycznych produktów eksportowych Rosji. Połączenie ciekawych, tradycyjnych rosyjskich brzmień z rockiem sprawia, że w pewnym momencie odnosi się wrażenie, że można by scharakteryzować Lube podobnymi słowami jak Rosję, czyli łączą w sobie radość, tęsknotę, smutek, żal, energię, nostalgię, honor, patos…

Na uwagę zasługuje także wysoki profesjonalizm członków zespołu – próżno szukałem krzywego dźwięku z ust Rastorgujewa, jakiejś pomyłki, niedociągnięcia. Wszystko się zgadzało, dzięki czemu wyszedłem z przeświadczeniem, że oto właśnie odbył się koncert zespołu „z górnej półki”. I uważam, że był to bardzo dobry koncert.

Mimo wszystko usłyszałem bardzo interesującą opinię, że koncert w Warszawie był „chałturą”. Rzeczywiście, ktoś, kto był na koncercie Lube kilka lat wcześniej, kiedy Rastorgujew zagrzewał publiczność do śpiewania, kiedy był ubrany w swoje charakterystyczne „mundury”, kiedy wszystko było przeprowadzone z o wiele większym zaangażowaniem i starannością, to rzeczywiście można by uznać ten koncert w pewnym sensie za chałturę. Tak, jakby pomiędzy Vancouver a Moskwą po prostu zatrzymali się na chwilę w wiadomym celu. Nie chodzi o umizgi do publiczności, ale o większe zaangażowanie, o postawę, o większe show, które poprzez poprzednie koncerty odcisnęło swoje pozytywne piętno w pamięci wielu osób.

Organizatorami koncertu byli: Pan Janusz Gast (Gast Media Production S.C.) oraz Pan Krzysztof Ptak (Karmazyn Records).


Zapraszam także do przeczytania kilku innych opinii osób będących na koncercie.:

Na koncercie Lube w Warszawie jestem po raz pierwszy. Przypomniał mi się od razu koncert w Orenburgu, na którym byłem dwanaście lat temu, i wydaje mi się, że chyba jednak Lube trzeba oglądać w Rosji. A może po prostu mam takie wrażenie z uwagi na miejsce koncertu, bo wydaje mi się, że gdybym wstał, to pan siedzący za mną mógłby mi zwrócić uwagę, że mu zasłaniam.

Mateusz Damięcki

Póki co, nie było jeszcze moich ulubionych utworów, tak więc jeszcze czekam. Wolę utwory takie jak „Atas”, „Ne valyaj duraka, Amerika”, a póki co „valyajut” tylko ballady. Zbyt spokojnie, jak na piątkowy wieczór.


Super! Znam ten zespół od dziecka, wychowałam się na tych utworach i zawsze marzyłam, żeby być na ich koncercie. I kiedy przyjechałam do Polski, nawet nie myślałam o tym, że w Polsce będę mogła być na koncercie grupy Lube. I dzisiaj to się wydarzyło. Wielką niespodzianką jest i to, że przyszło tyle osób, że jest tylu zainteresowanych, że tyle ludzi domagało się bisu! To jest świetne.

Julia

Koncert był bardzo przyjemny. Bardzo lubię piosenki grupy Lube. Kojarzą mi się z czasami studenckimi, kiedy słuchaliśmy Lube na okrągło, ucząc się przy okazji rosyjskiej wymowy. Cieszę się, że miałem w końcu okazję usłyszeć ich na żywo.

Kuba


Lube kojarzy mi się z mocnym brzmieniem, a koncert był dość spokojny. Widać było, że publiczności bardziej podobały się utwory, które wybrzmiały pod koniec koncertu i na bis, bo lubimy to, co znamy. Niemniej jednak koncert był bardzo dobry. Uważam, że takie imprezy mogłyby odbywać się w Polsce częściej, ale powinny być jednocześnie bardziej reklamowane. Oprócz informacji w internecie, zabrakło plakatów i promocji w mediach.

Iza


Opinie zebrał Jacek Pawlak, POLSKIE RADIO


POSŁUCHAJ RELACJI Z KONCERTU LUBE PO ROSYJSKU



Reklamy

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • PARTNERZY:

  • Gazeta rosyjska
  • Marzec 2010
    Pon W Śr C Pt S N
    « Lu   Kwi »
    1234567
    891011121314
    15161718192021
    22232425262728
    293031