MALININ JEST JAK WINO – IM STARSZY TYM LEPSZY

27 marca 2010 w warszawskiej Sali Kongresowej odbył się koncert Aleksandra Malinina. Jest to artysta, który dla jednych jest jednym z wielu zwykłych rosyjskich piosenkarzy, a dla drugich Artystą przez duże „A”. Na widowni przeważała publiczność rosyjskojęzyczna, ale nie zabrakło także Polaków, którzy po prostu tęsknią za obecnością rosyjskiej muzyki w naszym kraju.

Swoimi opiniami podzielili się ze mną: Andrzej Grabowski, Paweł Samokhin, Marek Borowski, Tamara Rochmińska, Wioletta Wiernicka oraz Joanna Przybyła.

Ja uwielbiam Malinina.

Andrzej Grabowski, aktor
Oficjalna strona Andrzeja Grabowskiego

Trochę nie podobał mi się w mundurku, ale na szczęście w drugiej części go zdjął. Trochę mi brakowało dzikości, jakby wchodził w coś takiego ugładzonego, pięknego, „ładnie uczesanego”. To mi trochę przeszkadzało. Oczywiście głos ma wspaniały i piękny.

Trudno jest mi sobie przypomnieć od jak dawna znam twórczość tego artysty. Ja w ogóle jestem wielkim amatorem rosyjskich pieśni, romansów, dumek. Jak dowiedziałem się, że Malinin zawita do Warszawy, to z wielką przyjemnością wybrałem się na ten koncert.



Wrażenia niesamowite.

Paweł Samokhin, muzyk, wokalista
Samokhin Band

Można śmiało powiedzieć, że Malinin jest jak wino: im starszy, tym lepszy. Pierwszy raz widziałem go jak miałem około 12 lat. Wtedy na koncert zabrali mnie rodzice. Po dzisiejszym koncercie czuję pewien emocjonalny powrót do przeszłości. Dzisiaj to ja wziąłem swoje dzieci, które znają język rosyjski, ale i tak najważniejsze są emocje i przekaz. Słowami nie da się przecież wszystkiego wyrazić. Tutaj jest muzyka i dusza, a Malinin, jak zawsze, jest w tym najlepszy.



Jesteśmy z żoną bardzo zadowoleni z dzisiejszego koncertu.

Marek Borowski, polityk
Oficjalna strona Marka Borowskiego

U nas jest bardzo mało piosenki rosyjskiej. Po czasach Okudżawy, Wysockiego, i innych bardów, była dość długa przerwa, nam trochę tego brakuje, bo zawsze byliśmy przywiązani do rosyjskiej muzyki. Malinin jest dość tradycyjny w swoim przekazie, ale charakteryzuje się przede wszystkim świetnym głosem, po drugie ma znakomitego solowego gitarzystę, który jest zupełnie fantastyczny. Malinin jest sympatyczny, dowcipny, a na końcu ujął nas utworem „Nie spoczniemy” (Seweryna Krajewskiego) ładnie zresztą przetłumaczonym.

Ponad trzydzieści lat temu w Warszawie przez kilka lat wraz z żoną i synem przebywał pewien inżynier z Moskwy, o popularnym nazwisku Cwietkow. Pracował tu na zasadzie kontraktu. Zaprzyjaźniliśmy się. On grał na gitarze i śpiewał właśnie takie utwory. Mamy to zresztą nagrane z żoną do dzisiaj na taśmach. Nie jesteśmy więc przypadkowymi słuchaczami. Wprawdzie Malinina wcześniej nie znałem, ale do przyjścia skłoniło mnie to, że brakuje mi rosyjskiej muzyki. Już dawno chciałem chodzić na tego typu koncerty, ale niestety jakoś ich nie dostrzegałem. Mam nadzieję, że częściej będą nas odwiedzać artyści tego rodzaju. Koncertuje u nas Chór Aleksandrowa, teraz przyjeżdża Bieriozka.

Duże znaczenie będzie miało stopniowe ocieplenie stosunków. Powiedzmy sobie, że ten „zimny” okres między Polską a Rosją powodował, że nie było takiego zapotrzebowania na kulturę rosyjską, z wyjątkiem tych, którzy już ją znali i kochali. Wszystko idzie ku lepszemu i powinno wrócić wzajemne zrozumienie naszych narodów.



Jestem zachwycona koncertem, bo był na prawdę niezwykły, piękny, uroczy.

Tamara Rochmińska
Restauracja „Skamiejka”

Malinin emanował dowcipem, osobistym urokiem i przepięknie śpiewał. Miał fantastyczny zespół, muzycy są na bardzo wysokim poziomie i dobrze się ich słucha. Żałuję jednak, że nie znalazł czasu dla fanów i dziennikarzy, bo jest po raz pierwszy w Warszawie i mógłby poświęcić odrobinę czasu na spotkanie z nimi. Zachęcam wszystkich do słuchania Malinina, bo dziś usłyszałam go w niezwykłym repertuarze. Byłam przyzwyczajona do jego romansów, a tutaj pokazał się także z innej strony. I to było fantastyczne.



Łączy nas język i muzyka.

Wioletta Wiernicka

Nie będę mówić o muzycznych zaletach tego koncertu – niech to ocenią ci, którzy lepiej znają się na muzyce, niż ja. Dla osób, które przyszły na koncert – a w większości były to osoby rosyjskojęzyczne, nasi rodacy – ważne było, że mieli możliwość zetknięcia się ze swoim krajem, ze swoją kulturą, z językiem rosyjskim. Cenną rzeczą było poczucie jedności z innymi osobami w sali. Jedną z większych zalet dzisiejszego koncertu było spotkanie z naszym językiem i kulturą, a po drugie poczucie więzi i wspólnoty.



Wrażenia po koncercie są pozytywne.

Joanna Przybyła, wokalistka

Niestety nie znam dobrze kultury rosyjskiej, nie znam tych piosenek, które poszły w świat. Widziałam jednak wiele emocji zarówno ze sceny jak i z widowni. Każde słowo wypowiedziane między utworami, trafiało do publiczności idealnie. Były oklaski, były łzy, było dużo śmiechu. Przekaz nawet dla mnie, jako osoby nie mówiącej po rosyjsku, był zrozumiały. A dobór utworów do koncertu i jego ogólny nastrój był idealny.



Opinie zebrał i opracował Michał Bober

Organizator koncertu: Makro Concert


Reklamy

1 komentarz

  1. Byłem razem z moją Żoną.
    Aż coś w duszy grało, wspaniałe odczucia, super przekaz, zorganizujcie szybko następny koncert !!!


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • PARTNERZY:

  • Gazeta rosyjska
  • Marzec 2010
    Pon W Śr C Pt S N
    « Lu   Kwi »
    1234567
    891011121314
    15161718192021
    22232425262728
    293031