ARIA – MOJE BIESY

W 2010 roku na polskim rynku, nakładem wydawnictwa Radwan, ukazała się monografia kultowej rosyjskiej grupy „Aria”, autorstwa Kseni Przybyś. Autorka – z wykształcenia magister filologii rosyjskiej oraz licencjatka teologii, jak sama o sobie mówi: posiada polską krew i rosyjską duszę po przodkach. Przez lata zajmowała się muzyką czynnie, a obecnie poświęca się wyłącznie studiowaniu i opisywaniu historii muzyki rockowej. W kręgu jej zainteresowań szczególne miejsce zajmuje muzyka rosyjska.

Poniżej publikujemy wywiad z autorką!

 

Skąd zainteresowanie Arią?

To długa historia. Od zawsze interesowałam się ciężką muzyką, muzyką mocno gitarową. Arię usłyszałam w lokalnej stacji radiowej na początku lat 90. To był jeszcze czas nagrywania na kasetę, więc szybko pobiegłam do radioodtawrzacza i nagrałam sobie ten utwór. Niestety nikt nie był w stanie mi powiedzieć o czym ten człowiek śpiewa, a muzyka po prostu mnie porwała. Kilkanaście lat później, kiedy byłam już studentką filologii rosyjskiej i pojechałam do Kaliningradu na chybił-trafił kupiłam cd Arii. To była taka składanka Grand Collection. Przesłuchałam ją prawie do końca i już wiedziałam, że to ten zespół. Żałowałam tylko, iż nie ma tam tego utworu, który skłonił mnie do poszukiwań. Żal okazał się jednak przedwczesny – ostatnim utworem na płycie była „Noc krótsza niż dzień” – moja pierwsza „miłość”.

W Rosji są zespołem wręcz kultowym. A jak w Polsce?

W Polsce Aria ma grono wiernych fanów, którzy skupiają się m.in. wokół oficjalnego polskiego fanklubu Chimera. Jednak mimo wszystko jest to niewielka publiczność. Rozmawiając z ludźmi, którzy słuchają podobnej stylistycznie muzyki z Zachodu, właściwie tylko kilka razy zetknęłam się z reakcją „a tak, coś słyszałem, to takie ichnie Iron Maiden?”.

Jak przebiegała Twoja praca nad książką? Zauważyłem, że w książce podajesz wiele szczegółów i anegdot z dziejów grupy – skąd czerpałaś te wszystkie informacje?

Praca była dość wymagająca. Zwłaszcza, że czerpałam wyłącznie z rosyjskojęzycznych źródeł. „Dokopanie się” do artykułów i innych publikacji to jedno. Potem zaczął się żmudny proces odsiewania ziaren od plew. Wychodzę z założenia, że muzyka jest najważniejsza. Plotkarskie informacje dotyczące życia prywatnego muzyków są dla mnie mało istotne. Dopóki to, co prywatnie dzieje się w życiu muzyków nie wpływa na ich twórczość, to mnie nie interesuje.

Jak długo powstawała książka?

Prawie rok. Pomysł urodził się na początku grudnia 2009, a w październiku 2010 zaczęłam szukać wydawcy.

Skład Arii ulegał sporym modyfikacjom. Wśród fanów wciąż trwa wojna pomiędzy zwolennikami Kipiełowa i Bierkuta. Jak jest w Twoim przypadku? Czy jakiś skład preferujesz bardziej, jakiś mniej?

Oczywiście trudno uniknąć takich sympatii. Nie umiem podać tego najlepszego według mnie składu. Czy to tzw. złoty skład z Kipiełowem, Mawrinem i Udałowem, czy dzisiejszy – każdy z nich ma swoje mocne strony i… nie ma słabych (śmiech).

Ok, a który utwór jest Twoim numerem jeden?

Jestem w nich prawie po równo zakochana, jednak „Biesy” to chyba ten numer jeden, który zawsze mnie rzuca na kolana.

Przetłumaczyłaś też wszystkie teksty grupy. Niektóre z nich są… hm, mocno zawiłe. To chyba nie było proste zadanie?

Tak, tłumaczenie było z jednej strony ogromną przyjemnością, z drugiej strony bywały takie teksty, gdzie nie mogłam znaleźć miejsca zaczepienia. Takiej frazy od której, gdy ją przetłumaczę to już wszystko idzie dobrze.

Który z tekstów stawiał Ci największy ‚opór’?

Pamiętam, że najdłużej chyba walczyłam z „Martwą zoną”. To jest tekst, który przechodził wiele przeróbek i w końcu stał się tak enigmatyczny, że chyba sama Puszkina nie pamięta co miała na myśli (śmiech).

A jak sprawa uzyskania zgód autorów tekstów na przekład i publikację?

Tu przeżyłam chyba największe zaskoczenie. Żaden z autorów nie tylko nie robił przeszkód, a wręcz przeciwnie! Wszyscy z nich odnieśli się bardzo entuzjastycznie do mojego pomysłu przetłumaczenia i publikacji tekstów! Nie dość tego, na maile z odpowiedzią czekałam najdłużej 48 godzin, a przecież to są naprawdę zapracowani ludzie. Z Margaritą Puszkiną udało mi się nawet złapać bardziej osobisty kontakt i teraz myślimy wspólnie nad kolejną publikacją. Również dzięki niespotykanej uprzejmości uzyskałam zupełnie gratisowo zdjęcie na okładkę od Nadira Chanysheva. Nadir jest laureatem Word Press Photo i fotografem największych rosyjskich zespołów. Jak sam mówi, to on pierwszy wie kiedy wyjdzie nowa płyta Arii, bo dostaje wtedy zamówienie na zdjęcia do książeczki.

„Aria – moje biesy” to Twój debiut. Dzisiaj chyba nie jest łatwo wydać swoją pierwszą książkę, do tego o rosyjskiej i muzycznej tematyce?

Tu też przeżyłam miłe zaskoczenie. Pisałam do kilku wydawnictw i każde z nich nie tylko odpowiedziało, ale też właściwie wszyscy byli zainteresowani. Niestety trafiłam na zły czas końca roku, gdy wszyscy byli „zawaleni” robotą. W końcu wydawnictwo RADWAN z Tolkmicka odpowiedziało, że z chęcią wydadzą i to jeszcze w tym roku! Mi o tyle zależało na tym, żeby to był 2010, bo dla Arii jest to jubileuszowy rok, w którym świętowali dwudziestopięciolecie istnienia. Współpraca szła zadziwiająco bezproblemowo i wręcz błyskawicznie, więc niestety nie będę miała w zanadrzu historii o tym, jak to walczyłam z korektorem czy redaktorem (śmiech).

Podobno planujesz uruchomienie bloga poświęconego rosyjskiej muzyce rockowej. Kiedy start?
(śmiech) Widzę, że nic się nie ukryje. Tak, to prawda, ze chciałabym z czymś takim wystartować, jednak na razie skupiam się na pisaniu nowej książki i projekcie, który obmyślam z Margaritą Puszkiną. Założenie bloga nie jest trudne, jednak sama wiem, jak nie lubię, gdy po kilku wpisach taki blog milknie na całe tygodnie. Mierzę siły na zamiary. Na razie piszę i póki nie będę miała choćby szkicu całości myśl o blogu muszę zawiesić na kołku.

Dziękuję bardzo za rozmowę – i życzę powodzenia!
Dziękuję.

Rozmawiał: Insider

Publikacja za zgodą autora: Źródło

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

„ARIA – moje biesy” to historia rosyjskiego heavymetalowego zespołu, który może pochwalić się dwudziestopięcioletnią działalnością. ARIA, często nazywana „rosyjskim IRON MAIDEN”, ma w swoim kraju status jednej z najważniejszych grup, u nas natomiast jest prawie całkowicie nieznana. Aby naprawić to przeoczenie autor przedstawia nam historię zespołu opartą wyłącznie na rosyjskojęzycznych źródłach. W swych poszukiwaniach dotarł do najbardziej niedostępnych artykułów, wspomnień i innych świadectw. Za zgodą autorów tekstów, w książce opublikowane są wszystkie dotychczas napisane dla ARII słowa do ich utworów oraz polskie tłumaczenia. Dodatkową ciekawostką jest szczegółowa dyskografia zespołu. Zapraszamy na spotkanie z ARIA…

PRZEJDŹ DO SKLEPU

Reklamy

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

  • PARTNERZY:

  • Gazeta rosyjska
  • Luty 2011
    Pon W Śr C Pt S N
    « Sty   Mar »
     123456
    78910111213
    14151617181920
    21222324252627
    28