NA POCZĄTKU BYŁ ROCK! (cz. 1)

Związek Radziecki. Moskwa. Początek lat 60.

Na estradzie i w eterze królują Nina Dorda i piosenki z rodzimej produkcji filmów. Tętno życia całego kraju wyznaczają kolejne dyrektywy Partii. To ona decyduje o wszystkim, łącznie z tym, jaka muzyka będzie słuchana i wykonywana. Aprobatę uzyskują wykonawcy, którzy czerpią z muzycznego folkloru państw związkowych, a którym teksty pisze ktoś, kto może wylegitymować się książeczką członkowską. Bez tego drugiego warunku artyści właściwie nie mogą mieć nawet złudzeń, że komisja, która corocznie przesłuchuje wykonawców, przepuści ich przez swoje sito i pozwoli publicznie występować. 

W tak nieprzychylnej atmosferze muzyka mimo wszystko rozwija się, a młodzież, tylko sobie znanymi kanałami, ściąga nagrania zachodnich wykonawców i z zapartym tchem je chłonie. Naturalnym „nośnikiem” nowych brzmień byli m.in. zagraniczni studenci uczący się na radzieckich uczelniach. Od momentu przystąpienia do jednej ze studenckich grup znanego wówczas już w tym środowisku wokalisty przyjęło się liczyć początek historii rocka w kraju sierpa i młota.

Ów amatorski zespół składał się z polskich (!) słuchaczy Uniwersytetu Moskiewskiego im. Łomonosowa, a wspomniany moskwiczanin to dziś już człowiek-instytucja: Aleksander Gradski. Zainteresowany zasłyszaną próbą polskiej grupy, wokalista zaproponował członkom, aby przyjęli go do siebie. Wpierw niechętni, w końcu postanowili wcielić Aleksandra do zespołu. Wkrótce potem wyjaśniło się skąd pochodziła rezerwa, z jaką KARALUCHY (ТАРАКАНЫ) podchodzili do wokalisty: otóż w czasie pierwszego wspólnego koncertu okazało się, że grupa nie posiada mikrofonu dla Aleksandra… To jednak, okazało się nie być problemem dla samego zainteresowanego – Gradski śpiewał ile sił w płucach bez nagłośnienia, a rezultat był taki, że panie z publiczności prosiły, aby go trochę ściszyć.

KARALUCHY pojawiły się na scenach studenckich klubów zaledwie na kilkunastu występach, jednak ich repertuar, składający się z utworów Elvisa, przypadł wielu do gustu. Skutkiem tego w krótkim okresie, jak grzyby po deszczu, zaczęły mnożyć się ich kopie. Jedną z nich była grupa SŁOWIANIE (СЛАВЯНЕ), do której przeszedł Gradski po rozpadzie KARALUCHÓW. Na repertuar tej grupy składały się głównie utwory THE BEATLES i THE ROLLING STONES. Jednak jak i z poprzednim zespołem, tak i z tym Aleksander nie zdążył nic nagrać. SŁOWIANIE po dwóch latach zniknęli z muzycznej orbity i wokaliście przyszło szukać nowej grupy.

Mimo nietrwałości kolejnych projektów, rock już na dobre zagościł i to nie tylko w stolicy, choć, tak jak w przypadku wykonawców z innych kręgów muzycznych, większość z nich wywodziła się jednak z ośrodka leningradzkiego i moskiewskiego.

Kilku grupom udało się przetrwać i z powodzeniem grają do dziś. AKWARIUM (АКВАРИУМ), NAUTILUS POMPILIUS (НАУТИЛУС ПОМПИЛИУС) czy PIKNIK (ПИКНИК) nadal nagrywają, a kolejne pokolenia fanów przekonują się o ich ponadczasowym brzmieniu. Fakt, że muzyka z czasem ewoluowała i każdy z zespołów odszedł w swoją stronę. O żadnym z nich już nie można powiedzieć, iż gra rocka w czystej formie, jednak nadal jest on ważnym komponentem granych przez nich melodii.

Większość z zespołów, które zaczynała w latach 60. i 70. rozpadła się i tylko o garści z nich do dziś się pamięta. Wśród tych, co nie zginęli w mgle zapomnienia można wymienić LATO PRZESTĘPNE (ВИСКОСНОЕ ЛЕТО), DYMISJĘ (СМЕЩЕНИЕ) i CZARODZIEJSKI ZMIERZCH (ВОЛШЕБНЫЕ СУМЕРКИ). Skąd taka wybiórczość pamięci? Powód jest prozaiczny – członkowie wymienionych zespołów po latach stali się sławni dzięki innym projektom, a fani, których interesuje każdy detal z życia idoli, podtrzymują pamięć o wcześniejszych dokonaniach muzyków.

O początkach rocka w Rosji można więc mówić, że pojawił się w 1963 roku i do końca lat 70. zbierał swoje pierwsze żniwo. Lata 80. przyniosły powiew kolejnych muzycznych nowości z Zachodu. Do głosu doszli ci, którzy już wychowali się na muzyce rockowej. Ale oni to już zupełnie inna historia…

Ksenia Przybyś

http://rosyjskimetal.blogspot.com/

* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

„ARIA – moje biesy” to historia rosyjskiego heavymetalowego zespołu, który może pochwalić się dwudziestopięcioletnią działalnością. ARIA, często nazywana „rosyjskim IRON MAIDEN”, ma w swoim kraju status jednej z najważniejszych grup, u nas natomiast jest prawie całkowicie nieznana. Aby naprawić to przeoczenie autor przedstawia nam historię zespołu opartą wyłącznie na rosyjskojęzycznych źródłach. W swych poszukiwaniach dotarł do najbardziej niedostępnych artykułów, wspomnień i innych świadectw. Za zgodą autorów tekstów, w książce opublikowane są wszystkie dotychczas napisane dla ARII słowa do ich utworów oraz polskie tłumaczenia. Dodatkową ciekawostką jest szczegółowa dyskografia zespołu. Zapraszamy na spotkanie z ARIA…

PRZEJDŹ DO SKLEPU

Advertisements

Dodaj komentarz

Brak komentarzy.

Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s