HAMLET W KRAJU BIESÓW

Do kiosków właśnie trafił nowy numer dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia”, a w nim m.in. dość obszerny wywiad z Jurijem Szewczukiem – liderem grupy DDT. Małgorzata Nocuń i Andrzej Brzeziecki pytają legendarnego muzyka m.in. o politykę, jego nową płytę, Rosję, wartości i ideały. Przeczytajcie kilka fragmentów tej rozmowy:

Na pytanie o dzisiejszą cenzurę w muzyce w porównaniu do tej z czasów ZSRR, Szewczuk odpowiada: „W ZSRR byliśmy grupą po prostu zabronioną. Wszystko działo się w podziemiu. Nie mieliśmy nawet możliwości grania koncertów. Dziś możemy swobodnie występować. Fani przychodzą na nasze koncerty w każdym z rosyjskich miast, a także za granicą. W tym sensie jesteśmy wolni. Nie ma dla nas jednak miejsca w rosyjskich mediach: rzadko kiedy pokażą nas w telewizji czy puszczą w radiu nasze piosenki. A jeśli artysty nie ma w środkach masowego przekazu, to jakby go wcale nie było. Jeśli się o nim nic nie pisze, nie pokazuje się jego muzyki i teledysków, to znaczy, że taki zespół nie funkcjonuje – tak jest właśnie z nami”.

Dalej Szewczuk mówi o rodowodzie rockmenów i znaczeniu rocka w czasach ZSRR: „Wielu rosyjskich rockmenów zaczynało jeszcze w czasach radzieckich. Muzyka wyrażała ich postawę obywatelską. Ja też z tego powodu zająłem się graniem. Był to jedyny język, za pomocą którego mogliśmy powiedzieć prawdę naszym rówieśnikom. Staraliśmy się mówić szczerze o otaczającej nas rzeczywistości. Tacy artyści jak Mike Naumienko z grupy Zoopark, Sasza Baszłaczjow, Wiktor Coj z grupy Kino, Akwarium, Alisa i my – DDT – mówiliśmy więcej niż zachodnia muzyka, nasze granie było czymś więcej niż tylko rozrywką. DDT do dziś jest kontynuatorem tej tradycji, choć zagrożenia się zmieniły. Komunizm to była urawniłowka, chciano wyprodukować ludzi bez osobowości. Dziś dominuje wiara w kapitalistyczny raj, przywiązanie do reklam, pieniędzy. Tymczasem chory konsumpcjonizm też produkuje ludzi bez charakteru. W naszej rzeczywistości, w biednej Rosji, gdzie jest dużo kłamstwa i chamstwa, szukamy trzeciej drogi, w której istnieje wolność jednostki od chorych ideologii, a także od świata materialnego. Nie chcemy być niewolnikami żadnego systemu.”

Jurij Szewczuk wyjaśnił także przesłanie ich najnowszej płyty, nad którą trwają właśnie ostatnie prace: „(…) Płyta została zatytułowana „Inacze”. Na początku jesieni mamy nadzieję skończyć pracę i w listopadzie pewnie ruszymy z trasą koncertową. (…) Album będzie opowiadać o współczesnym człowieku. Bohaterem jest młody, dwudziestoparoletni chłopak, który szukając swojego miejsca w świecie, przymierza różne społeczne stroje. Raz jest radykałem, raz próbuje się przystosować do panującego systemu, innym razem „tonie” w supermarkecie – miejscu, gdzie wszystko można kupić. Żaden z tych ubiorów mu nie pasuje i w końcu bohater zostaje nagi. Patrzy wtedy w lustro i przekonuje się, że tak naprawdę nic nie jest mu potrzebne. Musi jedynie odnaleźć samego siebie, ocalić własną osobowość. (…) Staramy się przez naszą twórczość szukać rozwiązania takich problemów, o których mówi teatr, muzyka symfoniczna, balet czy poważne kino. Tym różnimy się od show-biznesu. (…) W naszym nowym albumie są tematy polityczne, obywatelskie, ale są one jedynie częścią problemów dotykających ludzi. (…) To będzie płyta o Hamlecie XXI wieku.”.

Cały wywiad możecie przeczytać w najnowszym numerze dwumiesięcznika „Nowa Europa Wschodnia” w artykule pt. „Hamlet w kraju biesów”. Rozmowę przeprowadzili Małgorzata Nocuń i Andrzej Brzeziecki. NEW Nr 5 (XIX) 2011, wrzesień-październik.

Advertisements

1 komentarz

  1. „A kak was zowut?” :))


Comments RSS TrackBack Identifier URI

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s